Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Kryczat dzwinky, mow treti piwni,
Wychodżu znow iz-za kulis,
Bażaje zał na wyszczim riwni,
Ja hraju smert swoju na bis:
Łeżu zi szpahoju u hrudjach
Ta poky dija szcze żywa,
Żywyj i ja, chocz wmer na ljudjach
I wsi wże skazano słowa.
Żywa Ofelija, Pryczynna,
I toj Piwprywyd, Piwkorol,
Ta os zawisy hiljotyna
Widtjała rol, widtjała rol.
Wostannje b’jut łatunni żerła
Iz orkestrowoho kosza,
Aż zaraz czuju, szczos pomerło
W meni czy tiło, czy dusza...
Parter i łożi bilja dzerkał,
Bałkon tecze płecze w płecze,
I łysz z hałerky, łysz z hałerky
Błyszczyt chtos paroju oczej.
Błyszczyt, kryczyt: "Rjatujte, probi!"
I rozumije, szczo darma,
Usi dawno wże w harderobi,
Wystaw sohodni bilsz nema.
Nema wystaw, nema rjatunku,
Je dweri, szapka i palto,
Tramwaj, budylnyk, boli w szłunku,
I toj nichto, nichto, nichto...
Konajut potuhy wohnenni,
Zhasajut kwitiw prominci,
I tretja smert ide po sceni
Iz żowtym winykom w ruci.